hotel
  • Jeść śniadanie? Nie jeść śniadania?

  • Takie czasy, że każdy z nas od rana do nocy bombardowany jest w telewizji, gazetach i Internecie sprzecznymi informacjami na temat tego, co dla nas jest dobre, a co złe. Dotyczy to choćby jedzenia śniadania.

    Przyjechał do mnie ostatnio mój brat. Jako troskliwa starsza siostra, następnego dnia rano pojechałam do sklepu po świeżutkie pieczywo i coś do niego. Dumna z zakupów, przygotowałam śniadanie. Tymczasem brat ani myślał zabierać się do jedzenia. – Zrób mi tylko kawę – poprosił.
    Kawę oczywiście zrobiłam. Sobie przy okazji też. Po godzinie spytałam, czy już może zgłodniał. – Nie przejmuj się mną i jedz – odpowiedział. Więc zjadłam. Zrobiła się jedenasta z dużym kawałkiem, kiedy brat wreszcie coś zjadł.
    Byłam świeżo po lekturze artykułu w lokalnym dzienniku o tym, jak nie zjedzenie rano śniadania szkodzi, więc postanowiłam ratować brata przed skutkami jego niezdrowego nawyku.
    – Zobacz, co tu jest napisane – powiedziałam, pokazując artykuł.
    – ???
    – „Nie wychodź z domu bez jedzenia” – pokazałam na tytuł.
    – Ale ja nigdzie nie wychodzę – zauważył.
    Co prawda, to prawda, musiałam przyznać, ale nie ustępowałam.
    – Do pracy też pewnie codziennie wychodzisz bez śniadania…
    – Jak jadę na siódmą, to mam jeść po szóstej?
    – Ale tu dietetyczka mówi, że wychodzenie do pracy czy do szkoły bez śniadania jest bardzo niezdrowe. Mówi, że od tego się też tyje – jeszcze raz pokazałam bratu tekst w gazecie.
    – Czy ja jestem gruby? – spytał.
    Spojrzałam na mojego chudego brata, a on na mnie. Byłam mu wdzięczna, że ugryzł się w język i nie powiedział, że gruba to jestem ja, mimo tak świetnej znajomości wszelkich dietetycznych zaleceń.

    Upada kolejny mit?
    Pech chciał, że zaraz tego samego dnia, szukając czegoś w internecie, natknęłam się na tekst o tym, że upada kolejny żywieniowy mit. Tym razem dotyczący świętości śniadania, przez całe lata nazywanego najważniejszym posiłkiem dnia. I znowu wszystkiemu winni są naukowcy, tym razem zarówno amerykańscy, jak i brytyjscy. W prowadzonych całkiem niezależnie od siebie badaniach otrzymali podobne, zaskakujące wyniki. A mianowicie, że śniadanie nie jest wcale niezbędne! To, czy je jemy czy też nie, nie ma większego znaczenia. Nie zmieniają się z tego powodu podstawowe parametry funkcjonowania naszego organizmu. A już na pewno ci, którzy śniadań rano nie jedzą, wcale nie przybierają z tego powodu na wadze, co wcześniej sugerowano.
    Badania naukowców zostały opublikowane przez The American Journal of Clinical Nutrition.
    To najbardziej opiniotwórcze czasopismo naukowe zajmujące się badaniami żywieniowymi i dietetycznymi. Publikuje najnowsze badania na temat żywienia, także te dotyczące np. otyłości, wpływu witamin i minerałów na nasz organizm, zależności między odżywianiem i chorobami oraz metabolizmu, czyli przemiany materii.
    Zespół amerykańskich badaczy z University of Alabama w Birmingham w Stanach Zjednoczonych pracował pod kierunkiem prof. Emily Dhurandhar. Pani Emily od zawsze była zagorzałą zwolenniczką zjadania posiłku rano, wkrótce po wstaniu. Wręcz nie wyobrażała sobie funkcjonowania przez kilka godzin bez śniadania.
    Drugim zespołem, złożonym z brytyjskich naukowców, kierował prof. James Betts z University of Bath. Pan James niemal nigdy nie jadł śniadania. Z punktu widzenia dietetyków dokonywał więc codziennie harakiri na swoim organizmie.

    Wcale nie przytyli
    Pani Emily namówiła do wzięciu udziału w eksperymencie trzystu ochotników, którzy chcieli zrzucić wagę. Losowo podzieliła ich na grupy, każdej wyznaczając inne reguły odżywiania. Jedna grupa miała odżywiać się tak jak dotąd, druga miała zrezygnować z jedzenia śniadania, trzecia z kolei – codziennie rano zaraz po wstaniu z łóżka musiała to śniadanie zjeść.
    Po czterech miesiącach wszystkich zważono. Okazało się, że mieli w zasadzie taką samą masę ciała jak przed badaniami. Ci, którzy nie jedli rano śniadania, wcale nie przytyli.
    Pan James z kolei skupił się na innym temacie. Angielskiemu naukowcowi zajmującemu się żywieniem i metabolizmem chodziło o zbadanie, jaki wpływ na tenże metabolizm będzie miało jedzenie bądź niejedzenie porannego posiłku. Chciał sprawdzić, czy zależy od tego tempo przemiany materii oraz poziom cholesterolu i glukozy we krwi. Pozwala to określić czy jesteśmy bardziej podatni na cukrzycę i choroby sercowo-naczyniowe.

    Ci ruszali się więcej
    Profesor obserwował przez sześć tygodni dwie grupy szczupłych ochotników, z których jedni rano „pościli”, a drudzy jedli śniadanie. Grupa poszcząca miała nie przyjmować żadnych kalorii do południa, zaś jedzący śniadanie mieli spożyć 700 kalorii do godziny 11.00, z czego połowę koniecznie w ciągu godziny od przebudzenia.
    Uczestnikom mierzono poziom cukru i cholesterolu oraz spoczynkowe tempo metabolizmu. Dodatkowo wyposażono ich w urządzenia mierzące ich aktywność. Pod koniec eksperymentu okazało się, że u osób jedzących śniadanie – wbrew temu, czego spodziewano się, biorąc pod uwagę powszechnie panujące wśród dietetyków przekonanie – wcale nie zmieniło się spoczynkowe tempo metabolizmu, czyli przemiana materii nie wzrosła. Nie ograniczyły one też zwyczaju podjadania, a wcześniej przekonywano, że podjadają głównie ci, którzy rano śniadania nie jedzą. Nie zmieniły się też wielkości spożywanych porcji. Taki sami jak przed badaniem był również poziom cholesterolu i glukozy we krwi.
    Z jedzeniem śniadania wiązała się za to jedna istotna korzyść: osoby, które spożywały poranny posiłek, z reguły nieco więcej się ruszały, w efekcie spalając dodatkowe kalorie. Poszczący byli z rana trochę bardziej ospali. To dlatego mój brat tak lubi poranną kawę?

    Wyrzuty sumienia mniejsze
    Wyniki badań zespołów prof. Emily Dhurandhar i prof. Jamesa Bettsa wywołały w środowisku naukowców od żywienia sporo kontrowersji. Pojawiło się wiele opinii i artykułów kwestionujących zasady przeprowadzania tych eksperymentów. Niektórzy twierdzili, że ci co nie jedzą śniadań, prawdopodobnie objadają się wieczorem i kładą się spać z pełnym żołądkiem, co przecież zdrowe nie jest. Przypominano, że w całej tej dyskusji nie można ograniczać się do dorosłych, a zapominać o dzieciach. Czy jak nie chcą rano jeść, to należy im pozwolić iść do szkoły na czczo? Pojawiła się nawet opinia, że badacze nakazujący nam jedzenie śniadań… są finansowani przez producentów płatków śniadaniowych.
    A jak wyniki badań wpłynęły na stosunek do jedzenia śniadań u samych autorów? Cóż, prof. Betts nadal nie je przed wyjściem do pracy, ale wyrzuty sumienia ma znacznie mniejsze niż wcześniej. Prof. Dhurandhar nadal nie wychodzi z domu z pustym żołądkiem. Zmieniło się u niej tylko to, że już nie marudzi mężowi, że on też koniecznie powinien rano zjeść śniadanie.

    Grażyna Zwolińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *