basia5
  • Holandia z roweru

  • Położona w zachodniej części Europy, nad Morzem Północnym Holandia, to kraj przyciągający turystów przepięknymi krajobrazami i ciekawymi smakami. Oprócz tego jest też rajem dla rowerzystów. Ścieżki liczące setki… ba! tysiące kilometrów zachęcają do wskoczenia na rower i poznania kraju z nieco innej perspektywy.

    Punktem wyjściowym okazała się mała wioska Ferwet, położona 17 km od Leeuwarden, stolicy północnej, holenderskiej prowincji – Fryzji. Po pokonaniu dystansu liczącego 87 km dotarliśmy do Den Oever, wioski położonej na wybrzeżu. W trakcie tej podróży przeprawiliśmy się przez Afsluitdijk. Ta tajemnicza nazwa, wyglądająca jak przypadkowy zlepek liter, to nazwa 34-kilometrowej tamy łączącej brzegi. Ten niesamowity wytwór architektury umożliwia szybkie i bezpieczne pokonanie dystansu. Na tamie znajduje się autostrada, a obok biegnie ścieżka rowerowa. Po jednej stronie można podziwiać widok na zatokę, a po przeciwnej rozciąga się Morze Północne.
    Po dojechaniu do wioski zachwycił nas klasyczny obraz holenderskiej mieściny. W Den Oever, jak i w wielu innych malutkich miejscowościach, wszystko było „jak w pudełeczku”. Zgrabne rzędy domków z cegły ciągnące się wzdłuż brukowanych uliczek, obecność charakterystycznych wiatraków i kwiaty. Przepiękna i kolorowa roślinność zdobiąca każdy ogródek, nadaje niepowtarzalny klimat, a bujne krzewy hortensji cieszą oko każdego przechodnia.
    Następnego dnia czekało nas jeszcze więcej atrakcji. Po drodze zatrzymaliśmy się w Edamie, które swoim wyglądem nie różni się od innych małych miejscowości. Wyróżnia je jednak sława otaczająca tamtejsze sery. W centrum, położonym nad urokliwym kanałem, znajdują się sklepy z witrynami wypełnionymi sześcio- lub siedmiokilogramowymi gomółami serów żółtych, stanowiącymi niecodzienny widok dla turystów.
    Gwóźdź naszego programu jest oddalony zaledwie o 20 km od Edamu. Wenecja północy, barwne centrum wolności i swawoli – Amsterdam. W największym mieście Holandii zatrzymaliśmy się na dwa dni. Pulsująca życiem metropolia oferuje różne atrakcje, czarujące widoki i jedzenie z różnych stron świata. Amsterdam słynie też z różnych tradycyjnych przekąsek, określanych mianem „street food”. Każdy turysta powinien spróbować świeżo wysmażanych frytek z sosem z orzechów ziemnych z dodatkiem chili. Połączenie niecodzienne, ale gwarantujące zadowolenie. Kolejnym smakołykiem są stroopwafels. Holenderskie ciastka o cynamonowym lub karmelowym aromacie, złożone z dwóch okrągłych wafli i nadzienia z brązowego cukru, masła oraz słodkiego syropu, podawane na ciepło.
    Fani ryb muszą absolutnie skosztować kibbelingu i śledzia. Pierwsza przekąska to małe kawałki dorsza smażone na głębokim tłuszczu, podawane z sosem czosnkowym lub z francuskim remoulade. Śledź natomiast serwowany jest na zimno. Delikatne matiasy w połączeniu z posiekaną cebulką i korniszonem to prawdziwa rozkosz dla podniebienia rybnych smakoszy.
    Oprócz smacznych przekąsek, Amsterdam gwarantuje ucztę dla duszy. W Rijksmesuem (muzeum narodowe) można podziwiać obrazy wielkich niderlandzkich artystów, takich jak Rembrandt czy Verneer, a także inne dzieła powstałe na przestrzeni wieków.
    Po niezwykłym dniu spędzonym w Amsterdamie, usiedliśmy w kawiarni położonej nad jednym z kanałów. Byliśmy pod wrażeniem wielu rzeczy, a ja popijając swoją kawę jeszcze raz przeżywałam dzieła swoich ulubionych artystów i odtwarzałam smaki holenderskich przekąsek.
    W następnych dniach przejechaliśmy przez Lelystad i wioskę Wijckel. Po drodze rozciągały się przed nami poldery, depresyjne obszary powstałe z osuszania wód. To kolejna charakterystyczna cecha holenderskiego krajobrazu. Setki kilometrów kwadratowych bez jednego wzniesienia. Nigdzie nie widzieliśmy tak wielkich i płaskich powierzchni, jak te w Holandii. Płaszczyzny zagospodarowane są na pola uprawne lub pastwiska dla krów i owiec, które – tak jak wiatraki – są nieodłączną częścią niderlandzkiego krajobrazu, od którego bije spokój i sielanka.
    Tydzień spędzony w Holandii był niezwykły, a przemierzanie kraju rowerem nadało naszej wycieczce charakteru wspaniałej przygody! Zwiedzanie z takiej perspektywy jest zupełnie inne i pozwala na lepsze poznanie okolic, a także kultury kraju. Wielokrotnie mieliśmy okazję rozmawiać z Holendrami, którzy okazywali się pomocni i przyjacielscy, a spokojne tempo wycieczki zapewniło nam możliwość zapisania w pamięci urokliwych krajobrazów i po prostu cieszenie się każdą chwilą spędzoną na rowerze!
    Basia Woch

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *