madera
  • Piękna i zachwycająca

  • Woda, góry, słońce, świetne jedzenie i uśmiechnięci ludzie… Brzmi jak wymarzone miejsce na odpoczynek, prawda? Tak właśnie jest na portugalskiej Maderze. Ta nieduża wyspa położona na Oceanie Atlantyckim zdecydowanie zamieszkała w naszych sercach na stałe. Na zaledwie 800 kilometrach kwadratowych możemy dostrzec niemal każdy typ krajobrazu – kamienne plaże, piękne doliny, lasy, wzgórza porośnięte bananowcami czy klify i góry przypominające te w Norwegii. Właśnie ta różnorodność sprawia, że każdy znajdzie na Maderze coś dla siebie.

    Lubisz piesze wycieczki w pięknych okolicznościach przyrody? Jeśli tak, to na pewno zakochasz się w lewadach. To oryginalny pomysł Maderczyków na zaopatrzenie wyspy w słodką wodę spływającą z gór. Lewady to po prostu kanały irygacyjne do odpływu nadmiaru wody. Wzdłuż, nich powstały ścieżki, które zachwycają wielbicieli wędrówek. Na wyspie jest ich naprawdę wiele, o zróżnicowanym stopniu trudności i niejednakowych dystansach. Najlepiej wyposażyć się w przewodnik, gdyż to bardzo ułatwi nam przygotowanie i pomoże w wybraniu idealnej ścieżki. Przeżycia są niezapomniane. Spektakularne widoki, śpiew ptaków i zapachy. Tu Maderę poznaje się wszystkimi zmysłami. Należy dodać, że większość tras wiedzie przez prastare lasy wawrzynowe. Pokrywają prawie 20% wyspy, rosną od trzeciorzędu i znalazły się na światowej liście Unesco – światowego dziedzictwa natury, ze względu na stan zachowania i obszar jaki zajmują.

    Właśnie flora zrobiła na nas największe wrażenie. Niesamowite gatunki, które wyglądają czasem tak nieprawdopodobnie, jakby nie były realne. Nie da się zliczyć ile dokładnie ich widzieliśmy. Zieleń na wyspie jest wszechobecna. Na każdym kroku natrafiamy na przeróżne kwiaty, palmy czy lasy pełne czarodziejskich drzew. Raj dla każdego ogrodnika i miłośnika przyrody! Nie dziwi, że ogrody botaniczne – zazwyczaj niezbyt drogie – znajdują się prawie we wszystkich miejscowościach i koniecznie trzeba do nich zajrzeć.
    Warto wspomnieć też o egzotycznych owocach, które możemy kupić nawet na ulicy, najlepiej od starszej, uśmiechniętej pani w chuście. Zdrowa czerymoja, bogata marakuja, przesłodkie mango, ale przede wszystkim małe, żółciutkie banany. Na wyspie możemy też poznać różne mieszanki smaków, jak banan jabłkowy, marakuja pomarańczowa czy wiśniowa. Wszystko to brzmi dość dziwacznie, ale zapewniamy, że smak jest niesamowity. Awokado z wyspy jest tak duże, że koktajlem z krewetek – serwowanym w połówkach tych owoców – najadły się dwie osoby!

    Plusem jest także pogoda – temperatura rzadko kiedy spadająca poniżej 16 stopni i przyjemne słońce, które bardzo często odwiedza wyspę. Z najpiękniejszych miejsc polecamy: Funchal (stolica) z ogrodami, dzielnicą malowanych drzwi, pomnikiem Piłsudskiego i domkami z garażami na dachu. Camara do Lobos – miasteczko, które oczarowało nie tylko Churchila. Porto Moniz – miejscowość z naturalnymi basenami, które spektakularnie napełniają się wodą niesioną przez olbrzymie fale. Baía d’Abra-Caniçal tu zaczyna się wyprawa na przylądek Vereda da Ponta de São Lourenço. Można dojechać autobusem z Funchal. Niezapomniane, wspaniałe widoki. Najlepiej udać się pieszo na koniec przylądka (4,5 km w jedną stronę). Nie ma wymówki – tam trzeba dotrzeć i pooddychać wolnością wśród olbrzymich skał!

    Kolejną wycieczkę można rozpocząć w miejscowości Ribeiro Frio. Podąża się wzdłuż Levada da Serra do Faial, która prowadzi do spektakularnego punktu widokowego. Należy pamiętać, że jak w każdych wysokich górach, następują bardzo szybkie zmiany pogody: mgła, deszcz i spadek temperatury. Właśnie w Ribeiro Frio, czekając na poprawę warunków, rozgrzewaliśmy się gorącą czekoladą i ponchą (likier z miodem). Wracając kupiliśmy tu 3 sadzonki wszechobecnych na wyspie agapantów – trzy za 1 euro. Już czekają w doniczce, w garażu na wiosnę. Po wędrówce można zjeść pieczone pstrągi, które hoduje się w basenach zasilanych wodą spływającą z gór.

    Chyba najsłynniejszą lewadą jest Rabacal. Jeden z trudniejszych, ale i najbardziej atrakcyjnych szlaków. Po drodze mija się aż 25 wodospadów i jaskinie. Niestety, nie było nam dane obejrzenie tej trasy. Mgła ograniczała widoczność do kilku metrów i nie zanosiło się, by tego dnia pogoda miała się zmienić. Wyruszenie na wycieczkę w takich warunkach byłoby szukaniem kłopotów. Jedyny pozytywny aspekt tej sytuacji to postanowienie, że wrócimy tu jeszcze, bo musimy to zobaczyć. Przy okazji przypominamy, że wybierając się na szlak warto zabrać ciepłe ubranie, płaszcz przeciwdeszczowy i buty na twardej podeszwie. Temperatura na wybrzeżu to 21 stopni, a tu tylko 8.

    Koniecznie trzeba pojechać na klif Cabo Girao – najwyższy w Europie. Balkon, z którego rozpościera się niesamowity widok na Atlantyk, ma szklaną podłogę, co potęguje wrażenia i wywołuje lekki lęk. Nad głowami turystów przelatywały lotnie (tzw. skrzydła). Jedną z nich leciała turystka, a jej „kierowca” śpiewał znaną, angielską piosenkę „I Believe, I Can Fly”, wzbudzając śmiech zgromadzonych na balkonie. I taka jest właśnie Madera: swobodna, zachwycająca i wywołująca uśmiech swym pięknem!

    Na koniec uwaga praktyczna. Warto wypożyczyć samochód. Wyspa jest mała i z miejsca na miejsce można dojechać szybką, dwupasmową drogą lub bocznymi, dłuższymi i bardzo krętymi drogami. Planując, warto pamiętać, na co mamy ochotę i czas! Nie należy lekceważyć znaków, np. „Uwaga krowy” – lubią leżeć na środku drogi tuż za zakrętem. W górach kierowcy używają klaksonu, by ostrzec tych nadjeżdżających z przeciwka. Jeżeli chcesz wędrować po górach – pamiętaj o odpowiednim stroju oraz mapach i nigdy nie wychodź sam. Życzymy miłych wrażeń.
    (red)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *