tulum
  • Viva Mexico

  • Wielkimi krokami zbliża się zima. Być może warto pomyśleć o jakimś egzotycznym wyjeździe. Polecamy Meksyk, który odwiedziliśmy w lutym. Polecieliśmy w miejsce gdzie o tej porze jest ciepło, czyli na Półwysep Jukatan. Wystartowaliśmy z Frankfurtu nad Menem, by po 12 godzinach wylądować w Cancun. Stamtąd pojechaliśmy do miejscowości Playa del Carmen.

    Małe miasteczko z pięknymi plażami, fantastyczną rafą koralową i mnóstwem restauracji. Można stąd popłynąć na pobliską wyspę Cozumel, gdzie przybijają ogromne statki wycieczkowe, z których „wylewa się” cała masa turystów z USA. W ciągu ich kilkugodzinnego pobytu na lądzie, wszystkie ceny rosną o ok. 50%. Po odpłynięciu statków ceny wracają do normalności.

    Kilkadziesiąt kilometrów od Playa del Carmen znajduje się Park X-caret (wstęp 50 USD). Na ogromnej powierzchni można zobaczyć florę i faunę Ameryki Środkowej. Wspaniałe wrażenie robią olbrzymie żółwie, których pływa w rzece kilkadziesiąt. Z innych atrakcji polecamy kąpiel z delfinami, niestety dosyć drogą (120 USD). Jeśli ktoś zmęczy się zwiedzaniem może poleżeć na hamakach, które rozwieszone są między palmami.

    Będąc na półwyspie nie można ominąć sztandarowych zabytków tego regionu. Odwiedziliśmy oczywiście Chichen Itza, ukryte miasta w dżungli Cobe oraz port Majów, Tulum. Zwiedziliśmy kurort Cancun, gdzie ilość i wielkość hoteli jest imponująca. Zawitaliśmy do miejscowego portu, który oferuje wiele atrakcji. Można np. wybrać się batyskafem na podwodne safari. Na amatorów wędkowania czekają łodzie z fachową obsługą, która pomoże złowić barrakudę lub inną egzotyczną rybę.

    Jak przy każdym naszym wyjeździe, najbardziej interesuje nas miejscowa kuchnia. Co prawda podczas pobytu o nasze żołądki dbała fantastyczna kuchnia hotelowa, ale udało nam się odwiedzić kilka restauracji, gdzie znaleźliśmy miejscowe smakołyki.

    Kulinarny Meksyk można podzielić na 3 regiony, północny, gdzie warunki klimatyczne są dość surowe, a ziemia niezbyt urodzajna. Region centralny czyli kulinarny i kulturowy tygiel. Stąd pochodzi słynny sos Mole poblano, składający się z migdałów, orzechów arachidowych, kurczaka, goździków, pasty sezamowej, cynamonu i gorzkiej czekolady. Czekoladę dodaje się tu zresztą do wielu dań, by podbić smak potrawy.

    W skład regionu południowego wchodzi m.in. Półwysep Yukatan oblany od zachodu Oceanem Spokojnym, a od wschodu Zatoką Meksykańską. Takie usytuowanie nasuwa natychmiast myśl, że to kraina ryb i owoców morza. I tak jest w istocie. Oczywiście są elementy, które łączą kulinarnie cały Meksyk czyli kukurydza, fasola, chili i pomidory. Tu trzeba wspomnieć o Hiszpanach, którzy „dorzucili” do tego wołowinę, kurczaki i wino.

    Podstawowym produktem każdego posiłku są placki tortillas, fasolowe frijoles oraz liczne, bardzo ostre sosy wykonane na bazie papryki chili. Jeśli ktoś ma wrażliwy żołądek musi uważać. Wśród wielu potraw przypadły nam do gustu zupa z avocado i różnego rodzaju zapiekanki oraz tacos z farszem. Po prostu genialne. Nauczyliśmy się także pić tequilę, a dokładniej zrobił to hotelowy barman. Nauka trwała cały wieczór, a poranek, o dziwo, był zupełnie normalny. Ani śladu syndromu dnia poprzedniego.

     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *