kamol
  • Wywiad z Dariuszem Kamysem

  • artystą kabaretowym, liderem kabaretu Hrabi.

    Do której grupy należysz? Do tej, która żyje by jeść czy do tej, która je by żyć?
    Chyba gdzieś w środku. Zważywszy na ruchliwy tryb życia jaki prowadzę, często zdarza mi się zjeść na szybko cokolwiek. Mam jednak chwile zatrzymania, najczęściej w domu i lubię upichcić sobie coś smakowitego. Sprawia mi to dużą przyjemność. Jeśli mój wyczyn kulinarny smakuje żonie i dzieciom, jestem bardzo zadowolony.

    Gdybyś miał do dyspozycji najlepszego kucharza świata, to co chciałbyś żeby Ci ugotował na śniadanie, obiad i kolację?
    Sushi, sushi, sushi.

    Twój ulubiony polski produkt?
    Wędzony boczek. Nie wiem czy to jest polski produkt, ale baaardzo lubię. Ponoć jest w Polsce Towarzystwo Przyjaciół Boczku – i ja się nie dziwię.

    Jakiemu daniu nie Możesz się oprzeć? Twoja kulinarna słabostka.
    Już wcześniej sygnalizowałem – sushi. Staram się nie obżerać, ale w przypadku sushi mi to nie wychodzi. Lubię też świątecznego, smażonego karpia – na ciepło i na zimno. Mam tez słabość do tradycyjnej sałatki warzywnej. U nas w domu w Święta Wielkanocne zazwyczaj ja ją robię i ja jej najwięcej zjadam.

    Na jakie imprezy lubisz chodzić? Takie, gdzie się siedzi przy suto zastawionym stole, czy raczej przyjęcia na stojąco?
    Gdzie się siedzi! Trudno mi znaleźć przyjemność w jedzeniu na stojąco. Taka pozycja wprowadza atmosferę tymczasowości, pośpiechu, a ja lubię spokojnie, systematycznie zjadać to co na stole.

    Czy jadąc na wakacje odwiedzasz lokale z kuchnią regionalną?
    Aż takim pasjonatem sztuki kulinarnej nie jestem. Zazwyczaj moje oczekiwania kulinarne ograniczają się do pytania: Gdzie tu można dobrze zjeść?

    Którą z kuchni świata preferujesz najbardziej?
    W każdej znajdę coś dla siebie. W japońskiej wiadomo – sushi, we wloskiej – lasagne, w chińskiej – kaczka na słodko w pomarańczach itd. Przepraszam, ale muszę wytrzeć ślinę z kącików ust 🙂

    Co sądzisz o dietach? Stosowałeś jakieś cuda?
    Raz tylko spróbowałem diety Dukana. Przez pięć dni jadłem tylko białko i zamiast pozbycia się obiecanych pięciu kilogramów schudłem tylko jeden. Dałem sobie z tym spokój. Gdy brzuszek się zaokrągli, mam swój własny prosty sposób na zrzucenie paru kilogramów. Nie jeść po 19.00, wykreślić z menu białe pieczywo oraz ziemniaki i najzwyczajniej w świecie nie obżerać się.

    Co sądzisz o żywności ekologicznej? Zwracasz uwagę na pochodzenie?
    Kto by nie chciał odżywiać się zdrową żywnością? Chyba tylko gamoń. Mając świadomość jaką żywność serwują nam super i hipermarkety nie może być inaczej… Póki co, jestem trochę gamoniem… Z lenistwa i braku czasu. Ale to zmienię, bo czuję, że warto.

    Dzięki za smaczny wywiad.
    Na zdrowie!
    (jk)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *