fotka-aski
  • Wywiad z Joanną Kołaczkowską

  • Do której grupy należysz? Do tej, która żyje by jeść czy do tej, która je by żyć?
    Zdecydowanie do grupy pierwszej. Żyję by jeść. Wolę wydać pieniądze na dobry obiad niż cokolwiek innego. Moje życie to wieczna walka pomiędzy czymś smacznym – a smaczne jest wszystko poza drewnianym patykiem – a nadwagą. Raz przegrywam, raz wygrywam ale kocham jeść i nikt mi tej miłości nie odbierze… niestety.

    Gdybyś miała do dyspozycji najlepszego kucharza świata, to co chciałabyś żeby Ci ugotował na śniadanie, obiad i kolację?
    To moje marzenie – prywatny kucharz, który rano przyrządza mi wspaniałą kombinację ziaren, otrębów, płatków wszelakiej maści, orzechów, rodzynek, suszonych owoców. A wszystko to polane jogurtem. Na obiad rybę z grilla i surowe warzywa, najchętniej mix sałat. Na kolację tatar z polędwicy wołowej. A gdybym nie była na diecie, prosiłabym go codziennie o makaron. Z czymkolwiek. Chciałam zauważyć, że nie wspomniałam o deserze, a mogłam.

    Twój ulubiony polski produkt?
    Serek wiejski lekki.

    Jakiemu daniu nie Możesz się oprzeć? Taka Twoja kulinarna słabostka.
    Ciasta. Wszelkiego rodzaju, świeże, zakalce, wyschnięte – każde. Desery, lody, sałatki owocowe, krem brulee. Życie jest ciężkie, więc tym kulinarnym słabostkom się opieram. Gdybym się nie opierała, byłoby znacznie cięższe.

    Na jakie imprezy lubisz chodzić? Takie gdzie się siedzi przy suto zastawionym stole czy raczej przyjęcia na stojąco?
    Bardzo lubię przyjęcia krótkie, więc na stojąco się do takich zalicza. Wpaść, pożreć to, co mieści się w mojej aktualnej diecie i uciec zanim podadzą ciasta.

    Z czym Ci się kojarzy kulinarnie Ziemia Lubuska? Znasz tu jakąś restaurację?
    Tak, znam restaurację „Winnica” na Placu Pocztowym i zawsze kiedy jestem w Zielonej Górze idę właśnie tam.

    Czy jadąc na wakacje odwiedzasz lokale z kuchnią regionalną?
    Tak, staram się, ale tylko wtedy gdy jestem tam turystycznie. Gdy jestem w trasie, czyli w pracy, nie ma czasu na eksperymentalne frykasy.

    Którą z kuchni świata preferujesz najbardziej?
    Zdecydowanie japońską ze względu na sushi, ale aplikuję sobie tylko raz na jakiś czas, żeby nie zdurnieć. Poza tym bardzo lubię kuchnię śródziemnomorską.

    Co sądzisz o dietach? Stosowałaś jakieś cuda?
    Od kiedy pamiętam stosuję jakąś dietę. Zaczynałam od diety Montignaca, która mi bardzo wychodziła, ale nie mogłam zrzucić więcej niż 3 zbędne kilogramy. Potem przestałam jeść po 17.00 i bardzo schudłam. Czas mijał, a ja z powodów oczywistych (podżeranie) znów przytyłam i musiałam się ratować popularną ostatnio dietą Dukana. Dała rezultaty, choć wciąż muszę trzymać rękę na pulsie.

    Co sądzisz o żywności ekologicznej?
    Jestem za i często kupuję różne produkty, między innymi sery i wędlinę. I jest to żywność, która zupełnie inaczej smakuje.

    Do którego lokalu, restauracji warto wejść w Twoim mieście?
    Polecam „Izumi Sushi” na ul. Biały Kamień 4. I nie całkiem z powodu samego jedzenia, które oczywiście jest wspaniałe, ale głównie z powodu miejsca i wystroju.

    Dzięki za smaczny wywiad.
    Ja też dziękuję i będę długo myślała o porannym musli. I kawie. Czarnej. I kromce żytniego chleba z białym chudy serem. Z powidłami.
    (jk)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *