paradiset 5
  • Zero prowizorki

  • Od ponad dwóch lat działa w Sztokholmie największy szwedzki sklep oferujący żywność ekologiczną, choć nie tylko. Redakcja „Dobrego Jedzenia” pojechała zobaczyć na własne oczy, co można kupić na powierzchni 1600 metrów kwadratowych.

    Market „Paradiset”, bo tak się nazywa to przedsięwzięcie, otwarty jest od godziny 9.00 do 21.00. Znajduje się przy ulicy Brannkyrkagatan 62 i składa się z dwóch kondygnacji. Oferta jest więcej niż imponująca. Na parterze właściciel postawił ciąg niekończących się półek, lodówek, skrzynek, opakowań i Bóg wie czego jeszcze. Na piętrze restauracja.
    Asortyment towarów jest niewyobrażalny. Warzywa, owoce, chemia, kosmetyki, napoje, mięso, wędliny, pieczywo, mrożonki, sprzęty kuchenne, mąki, kasze… po prostu jest wszystko. Co ciekawe, właściciel stara się, by towary pozyskiwać od lokalnych producentów, choć oczywiście znajdziemy tu i szwedzkie, i europejskie marki ekologiczne, które znamy również z polskich eko sklepów. Jedyne czego tu nie znajdziemy, to plastikowych opakowań. Na każdym kroku widać dbałość o szczegóły. Całość robi bardzo dobre wrażenie. Spędziliśmy tam prawie dwie godziny i nie obejrzeliśmy wszystkiego, bo trzeba by było na to przeznaczyć chyba cały dzień.
    Podczas naszej sztokholmskiej wycieczki odwiedziliśmy jeszcze kilkanaście eko sklepów i każdy z nich ma w sobie coś co przyciąga klientów. Zwieńczeniem tej eko peregrynacji była chyba najlepsza hala targowa w stolicy, mianowicie „Ostermalms Saluhall”. Tu także sporo eko produktów i świetnych rozwiązań nastawionych na klienta.
    Sama hala niezbyt duża, można powiedzieć nawet, że kameralna. Świetnie zaaranżowany środek, nie ma zbędnych półek, przejść, zaułków etc.
    Na półkach każdy znajdzie swój ulubiony przysmak. Warzywa, owoce, ciasta pieczywo, mięsa, wędliny, ryby, sery dojrzewające, grzyby, owoce morza. Po prostu trudno powstrzymać ślinkę.
    Co ciekawe, przy takiej różnorodności produktów, w powietrzu nie unosi się żaden charakterystyczny zapach. Wentylacja jest znakomita. Jeśli dodamy do tego niesamowitą dbałość o czystość, wręcz sterylność, otrzymujemy obiekt idealny.
    Każdy produkt leży oddzielnie, w bezpiecznej odległości. Prawie każdy ser czy wędlina są opakowane. Wszystkie produkty świeże ułożone równiutko w lodówkach. Żadnej prowizorki. Wszystko dokładnie przemyślane.
    Trzeba uczciwie powiedzieć, że hala jest raczej luksusowa i nie każdy może robić tutaj zakupy. Ceny są dla nas zawrotne. Dla części Szwedów pewnie też.
    100 złotych za niedużą sałatkę to naprawdę dużo. Zaszaleliśmy i wypiliśmy dwie kawy z jakimś ciastkiem. Prawie 70 złotych. Ceny mogą odstraszać, ale na pewno warto tam pojechać i chociaż pooglądać.
    Produkcja żywności ekologicznej w Szwecji została wywołana społeczną potrzebą powrotu do jedzenia produktów, które smakują naturalnie. Taki smak zapewnia żywność pochodząca z gospodarstw ekologicznych, w których nie są stosowane do produkcji nawozy sztuczne i pestycydy. U podstaw produkcji tzw. zdrowej żywności leżą: uprawa roślin i chów zwierząt w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych oraz troska o ochronę środowiska.
    Gospodarstwa dziś ekologiczne najczęściej przekształcały się z konwencjonalnych, które zaczynały swoją transformację od prób na małym areale. Szwedzka organizacja KRAV nadzorująca i certyfikująca produkcję ekologicznej żywności, podobnie jak wytyczne Unii Europejskiej zobowiązuje rolnika do dwuletniego okresu karencji, w którym gospodarstwo funkcjonuje tak jak produkujące żywność ekologiczną, ale swoje produkty sprzedaje jako konwencjonalne.
    W Polsce też się to dzieje, może wolniej, ale zmiany są nieuniknione. Od nich zależy zdrowie nasze i naszych dzieci.
    red

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *